Za nami trzy dni festiwalu "Ballads of Europe 2009".
Pierwszy był piękny, obfity, ociekający balladami, dorodny jak dojrzałe winogrona... Pogoda znakomita, publiczność dopisała, piękny dziedziniec, ze sceną ustawioną tym razem w rogu (lepsze!).
Ballady angielskie śpiewali: Jarek Ziętek ze znakomitymi muzykami z Gdańska (super), Polek (bardzo oszczędnie i mądrze), Dzidka Muzolf (swoje tłumaczenia ballad Stinga - trudny repertuar, lirycznie, ciepło), Pete Morton (znakomity, prawdziwy...), Staszek Soyka (klasa, swoboda!). Najsłabsze było prowadzenie (moje:-)), ale i tak atmosfera była prawie podniosła, jak na rodzinnym święcie.
Cudowny był koncert nocny: oszczędny, precyzyjny Grzegorz Marchowski, rewelacyjna Maria Krawczyk, dobrze bluesowy Piotr Krupa (songi Dylana!), Dzidka Muzolf - tu dopiero dała popis! - oraz swobodny, folkowy Polek. Niestety, mało widzów. Niech żałują nieobecni. 

dwie balladyDrugi dzień niesamowity: piękny i różnorodny, jak różne bywają kobiety, kiedy kochają, albo śpiewają, a występowały 3 najpierw młode dziewczyny: Klaudyna Wlazło, Anna Wójciak i Natalia Orkisz, zachwycając publiczność urodą, barwą głosu i znakomitymi wykonaniami przepięknych poetyckich pieśni.
Basia Stępniak-Wilk błyszczała inteligencją i lekkością, humorem. Elżbieta Adamiak udowodniła, że to w jej piosenkach ciągle trwa Kraina Łagodności, bardzo energetycznie i mądrze zabrzmiały songi Anny Treter.
Potem znakomity, zwarty program piosenek francuskich w wykonaniu pieśniarzy warszawskich - Justyna BaczDorota i Dariusz WasilewscyJan Jakub Należyty, Tolek Muracki i Stanisław Waszak, później Piotr Bakal solo, następnie śpiew znakomitej diwy polskiej piosenki, Joanny Rawik, w deszczu. Naprawdę wyjątkowe przeżycie!!!

Trzeci dzień był juz dla mnie spokojną ucztą balladową. Najpierw "Loch Camelot" i Kazik Madej, którego mama pochodzi z Lwowa, więc on całym sercem jest takim lwowskim batiarem. Potem Galówka, a w niej tuzy i gwiazdy: Robert Kasprzycki, Andrzej Korycki i Dominika Żukowska, JJ Należyty, Czerwony Tulipan i ja. Cudnie, kolorowo i nastrojowo..
Jestem szczęśliwy, bo bardzo się napracowałem, by przekonać, że warto słuchać ballad.
W deszczu tym bardziej...
Wkrótce zamieścimy na stronach festiwalowych pełną relację.

Przebojem, nie tylko pierwszego dnia festiwalu, była chyba piosenka "I'm in love with Emily Dickinson" wykonana wspólnie po angielsku i po polsku przez Pete'a Mortona i przeze mnie, przypomniana w koncercie galowym już wyłącznie po polsku.

Wbrew pozorom wcale nie chodzi w niej głównie o miłość. Bardziej chyba o prawo do życia we własnym rytmie, według własnych praw, we współczesnym, rozpędzonym świecie...

morton2009Rozkoszujcie się! (I żyjcie po swojemu!!)

I'm in Love With Emily Dickinson 
Kocham się w Emily Dickinson
Words and Music - Pete Morton,
tłumaczenie: Paweł Orkisz
 

I'm in love with Emily Dickinson, I ought to tell the street,
Climb upon the rooftop and proclaim the mystic sweet,
But this town is always happening and bound to think I'm mad,
Too busy through the day turning present into past.

   Kocham się w Emily Dickinson i szczerze wyznam to
   mógłbym na dach się wspiąć i krzyczeć jak słodko kochać ją.
   Lecz w tym mieście tyle dzieje się, pomyślą, żem jest świr
  Zmieniają w przeszłość dzień za dniem, a dla mnie to jest dziś.

I'm in love with Emily Dickinson, that's why I've never wed,
I feel and think she knows me and feeds me sacred bread,
Some say she died years ago, but we can all say that,
Little talking creatures upon the planet's back. 

   Kocham się w Emily Dickinson, więc żony nie mam, nie,
   Czuję, że ona też mnie zna i kroi dla mnie chleb.
   Mówią, że zmarła dawno już, lecz któżby wierzył im,
   małym,  szepczącym stworkom wciśniętym w planet pył.

I'm in love with Emily Dickinson, I heard her down the hall,
Her big dress brushing on the floor, and her shadow on the wall.
I took a moment backwards, found space between the worlds,
She says 'I'm nobody! Who are you?', that's how I met my girl. 

   Kocham się w Emily Dickinson, gdy korytarzem szła
   słyszałem szelest sukni, a na ścianę padł jej blask.
   Zrobiłem krok do tyłu by, w szczelinę czasu wpaść,
   Szepnęła cicho: „Nie ma mnie!” – wiedziałem, że to ta!

I'm in love with Emily Dickinson, that's why I stay indoors,
And let the world go proudly by, saluting on its horse.
It does so well without me and it wasn't here before,
The progress doesn't change me or Emily at all. 

   Kocham się w Emily Dickinson, więc w domu siedzę wciąż,
   Pozwalam, by świat mijał mnie, w ukłonach gnąc się, drżąc...
   Beze mnie dobrze sobie radzi, i dobrze nam z tym, gdyż
   Postęp zupełnie mnie nie zmienia, tym bardziej Emily.

I'm in love with Emily Dickinson and I'm trying to tell you how,
She maybe nineteenth century but that's the same as now,
I'm boxed up in this modern age of light and speed and wings,
But I'm waiting for my darling to write the latest things. 

   Kocham się w Emily Dickinson, wyjaśnić staram się,
    że XIX wiek to dziś, tylko za cienkim szkłem.
   Upchnięto mnie w ten szybki wiek, wiek świateł, skrzydeł, zer,
   Ale ja czekam aż kochana ma napisze nowy wiersz.

I'm in love with Emily Dickinson and I'll vanish o'er the hill,
Because time devours time here while Emily stays still.
She's so close to my heart and I read her poems there,
As I walk the dream between God's love and life's despair. 

   Kocham się w Emily Dickinson, za wzgórzem zniknę wnet,
   Bo tutaj czas pożera czas, Emily czeka gdzieś.
   Taka jest bliska memu sercu, gdy spaceruję śniąc
   między miłością Boga a pragnieniem bycia z nią.

I'm in love with Emily Dickinson, I ought to tell the street,
Climb upon the rooftops and proclaim the mystic sweet,
But this town is always happening and bound to think I'm mad,
Too busy through the day turning present into past. 

   Kocham się w Emily Dickinson i szczerze wyznam to:
   mógłbym na dach się wspiąć i krzyczeć, jak słodko kochać ją.
   Lecz w mieście tyle dzieje się, pomyślą, żem jest świr.
   Zmieniają w przeszłość dzień za dniem, a dla mnie to jest dziś.

* * *
Czyż nie jest to niesamowita piosenka?

Za rok 5. festiwal Ballady Europy 2010. Czy będzie tak samo piękny? A może jeszcze piękniejszy? 
Trzeci weekend lipca 2010.
Zapraszam...

Niepołomice, 18 lipca 2009

Poprzednio