Tematu na zaduszkowy felieton dostarczył mi nasz niedawny koncert w Słupcy, zorganizowany w sali kina Sokolnia, z okazji Dnia Papieskiego 2017. Ponieważ jego treścią, zgodnie z zaproszeniem pani dyr. Muzeum Regionalnego, Beaty Czerniak, miały być pieśni uduchowione, mistyczne, trochę niebiańskie właśnie, postanowiłem sięgnąć głębiej do własnej twórczości.

- Kto, jak nie ja, opowie Państwu o niebie?
- Kto w niego wierzy jak ja?
- Kto ma w dorobku tyle o nim wierszy i pieśni?
- Kto z polskich pieśniarzy tak chętnie fruwa w obłokach?

Wspominam o tym dlatego, że ostatnio prawie odzwyczaiłem się grać... swoje utwory.
Zamiast nich często-gęsto przetykam swoje koncerty pieśniami Okudżawy, Wysockiego, Cohena, Nohavicy i in. Wiecie doskonale, że tamtych Pieśniarzy kocham, wyróżniam i przed nimi się chętnie kłaniam.

Przypuszczam też - lecz tu mogę się mylić! - że najczęściej więcej satysfakcji przyniesie Wam posłuchanie znanej lub nieznanej pieśni kogoś wielkiego, niż zasłuchanie się w twórczość jakiegoś tam Orkisza. Z jednej strony jest to zatem moja skromność.
Z drugiej jednak mam świadomość, że moje pieśni wyjątkowe. I nie chcę, żeby ktokolwiek się na nie "wypinał", albo je obrażał, np. tym, że akurat śpi, albo gada ze śliczniutką sąsiadeczką siedzącą może obok. Jak śpiewam Okudżawę, to taki delikwent obraża trochę mnie, ale trochę i Okudżawę. Łatwiej mi to znieść. A to przecież znacznie powiększa jego winę! :-))

W każdym razie nie będę rzucał pereł przed..., no, przed osoby niepowołane przez Boga do słuchania pieśni. Jeśli komuś wystarczy witalność i energia disco-polo, to niech skacze i stale podnosi ręce do góry! W końcu: - Ona tu jest i tańczy dla mnie. Ale, ale... Aleksandra!  - Wystarczy, dość.

W Słupcy śpiewałem własne utwory, o ludziach z mojego świata. Bo - i tu jest sedno mojego pomysłu na ten koncert - to właśnie ludzie, najbliżsi nam ludzie są dla nas oknem na Niebo.
Nie żartuję.
Oknem na Niebo są otaczający nas ludzie, ci zwyczajni, którzy jednak postawą i pracą dążą do bycia uczciwym, delikatnym, łagodnym.
Ci, którzy chcą budować, a nie niszczyć, nie burzyć.
I budują, a nie niszczą, nie burzą.
Pocieszają, nie złorzeczą.
Biorą swoje cierpienia na swoje własne taczki i zasuwają. Każdego dnia.
Trzeba tylko umieć ich dostrzec.
Tacy byli śp. moja Matka i mój Ojciec. Moja Siostra i kilku bliskich mi kolegów z mojej młodości: Wojtek Urbański, Janusz Kotarba, Jurek Reiser i wielu, wielu innych.

Niebo jest gdzieś bardzo daleko, ale i bardzo blisko nas.
Na pewno nie dostrzeże go ktoś, kto chodzi wyłącznie po Ziemi i widzi tylko oczami. Oprócz tego, co dotykam, widzę, czuję i zmierzę... jest także cały ocean niepojętych odczuć, doświadczeń i emocji.
Oprócz morza zła, złośliwości i hałaśliwej agresji są także oceany dobra, ciepła, życzliwości, cierpliwości i heroizmu. Pięknie jest być człowiekiem.
Ale jeszcze piękniej być człowiekiem czystym i przeźroczystym.
Jak okno, przez które widać Niebo.

Czytałem w Słupcy moje wiersze z cyklu "Sala nr 7", które znajdziecie w zakładce "Cykle i poematy".
Każdy z nich opowiada o innym, skromnym człowieku, jak ten o pobycie furmana w szpitalu.

FURMAN

na razie wozi kolorowe sny
na drugą stronę własnej niemocy

tam już czekają bułane konie
w stajni oplecionej dzikim winem
rżą co chwila
czekając ręki gospodarza

który wtulając głowę w poduszkę
podchodzi do wozu czarnego od węgla
z tym swoim niepewnym
i ciepłym uśmiechem
trzymając się prawą ręką za serce

kłuje

we śnie przewraca się na drugi bok

Te wszystkie wiersze z "Sali nr 7", ci wszyscy ludzie razem, to też jest "Okno na Niebo".

*
I zaśpiewałem: Moja Mamusia, Nie ma na świecie sprawiedliwości, Modlitwa o dom, Piosenka o zagapieniu, Będzie nam lepiej, Matuchna i jeszcze kilka innych.
Na specjalne życzenie Gospodarzy włączyłem do naszego repertuaru dwie pieśni Okudżawy i dwie Cohena. W końcu... w niebie nie będę jedynym autorem. :-))


I jeszcze dwa słowa o moich Kolegach. Grali cudnie, bosko...

Znajdźcie na moim profilu fejsbukowym jedną z tamtych pieśni:
- Dance me to the end of love.
Tańcz mnie po miłości kres...
Bądź dla mnie oknem na Niebo... 

Starajmy się być oknami na dobry, piękny, szlachetny świat.
Jak niektórzy z tych, którym właśnie zapalamy światełka.
* * *

Paweł Orkisz
Kraków, 31 października 2017 

foto: Magdalena Słupca

rok 2017rok 2016rok 2015rok 2014
rok 2013rok 2012rok 2011rok 2010
rok 2009